Paulo Coelho – Weronika postanawia umrzeć

Witam. Zbliża się już koniec pierwszej edycji konkursu. Oceniłam już prawie wszystko, co miałam do ocenienia. Nie zapoznałam się jedynie z płytą „Toxicity” SOAD i jestem dopiero w trakcie czytania „Potęgi Podświadomości”. Już teraz stworzyłam nowy konkurs o nieco zmienionych zasadach. Zamiast proponowania mi konkretnych pozycji wybierzecie płyty i filmy, które sama wcześniej przygotowałam. Można głosować na więcej niż jedną propozycję. Wybieracie w TEJ SONDZIE. Stworzyłam też nową ankietę, która moim zdaniem pomoże mi w prowadzeniu bloga. Głosujecie TU (również można wybrać kilka odpowiedzi). Na koniec usprawiedliwię się z tego oczojebnego różu i nagłówka z One Direction. Był to jedynie prima aprilisowy żart! Nie, nie zostałam Directionerką. Możecie odetchnąć z ulgą. Przyznam szczerze, że zaskoczyła mnie ilość wiadomości na gg i mailu od Was, w których marudziliście, że chyba ktoś inny został właścicielką True-Villain. Zapewniam Was, że nic takiego nie miało miejsca, a szefową jest tutaj nadal ta sama stara Ania. Tak sobie myślę, że te wstępy nigdy mi nie wychodzą i współczuję ludziom, którzy próbują je czytać. Lepiej przejdźmy już do recenzji.

Tytuł: Weronika postanawia umrzeć
Autor: Paulo Coelho
Wydawca: Drzewo Babel Wydawnictwo
Rok wydania: 1998 (w Polsce 2000)
Stron: 220

Paulo Coelho to znany brazylijski pisarz. Jego twórczość przez wielu nazywana jest „pseudo-filozoficznym bełkotem”. Jedni to lubią, inni przeciwnie. Ja jestem gdzieś pośrodku, a opisywana dziś przeze mnie powieść to jedna z jego najpopularniejszych dzieł, która doczekała się nawet ekranizacji.

Tytułowa Weronika to młoda, zaledwie 24-letnia dziewczyna. Poznajemy ją, kiedy nie widzi już sensu życia i postanawia popełnić samobójstwo. Powodem tej decyzji jest rutyna i wizja nieciekawej przyszłości. Dziewczyna decyduje się na śmierć poprzez umyślne przedawkowanie lekarstw. Jej próba samobójcza nie udaje się. Weronika budzi się w szpitalu psychiatrycznym, gdzie dowiaduje się, że środki nasenne, które zażyła w ogromnej ilości, zaszkodziły jej sercu i zostało jej kilka dni życia. Początkowo nasza główna bohaterka jest zadowolona, ponieważ tak czy inaczej i tak chciała zakończyć swój żywot. Podczas pobytu w klinice Villete Weronika nawiązuje znajomość z Marią i Zedką, poznaje też chorującego na schizofrenię, Edwarda. W ciągu kilku dni bohaterka uświadamia sobie piękno otaczającego ją świata. Poznaje smak życia i wolności. Pragnie żyć.

Książka napisana jest w sposób charakterystyczny dla Coelha. Autor mówi o codziennych problemach w sposób prosty, a jednocześnie piękny. Mimo wszystko w niektórych momentach jego styl pełen mądrości i morałów staje się irytujący. Czasem miałam ochotę odłożyć książkę i do niej nie wracać, jednak niezwykle ciekawa historia nie pozwalała mi na to. Postać Weroniki była dla mnie odpychająca, na szczęście często zgadzałam się z jej myślami. Moją sympatię zyskał Edward, jakże inny od znanego „Edzia ze Zmierzchu”.

Książka „Weronika postanawia umrzeć” porusza ważne tematy. Autor pokazuje czytelnikowi, że czasami śmierć bądź chęć jej przyspieszenie mogą wskazać nam drogę życia. Tym samym książka w luźny sposób zachęca nas do refleksji. Przede wszystkim książka ta spodobała mi się ponieważ doskonale rozumiem Weronikę. Wiem jak to jest czuć się pustą, niepotrzebną, samotną. Mieć wyobrażenie, że śmierć to jedyne wyjście. Polecam tę książkę wszystkim osobom, które kiedykolwiek myślały podobnie, jak również tym, którzy szukają odpowiedzi na wiele trudnych życiowych pytań.

Zalety:
+ Fabuła
+ Złote myśli zawarte w książce
+ Morał
+ Ciekawe zakończenie

Wady:
- Irytująca postać Weroniki
- Styl autora

Ogólna ocena: 6/10

Zachęcam do  odwiedzin bloga NAMUZOWANI i głosowania w nowych sondach: TU i TU. O nowych notkach informować tam gdzie zawsze, czyli w podstronie SPAM.

Stephenie Meyer – Zaćmienie

Tytuł: Zaćmienie
Seria: Zmierzch, tom 3
Autor: Stephenie Meyer
Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie
Rok wydania: 2008
Stron: 552

Są książki i serie, które wywołują wśród czytelników bardzo różnorodne odczucia. Od zachwytu po rozczarowanie. Z pewnością należy do nich cykl Stephenie Meyer o przygodach nastoletniej Belli i grupki wampirów oraz wilkołaków. Osobiście należę, do osób, które na myśl o „Zmierzchu” dostają nudności. Po „Zaćmienie” sięgnęłam, ponieważ uważam, że nie można nie lubić czegoś, czego się nie zna. Oczywiście wcześniej widziałam wszystkie filmy z serii, które były dla mnie nudne jak flaki z olejem. Osoba, która przymierza się do napisania recenzji powinna całkowicie zaznajomić się z recenzowaną treścią. Ja niestety nie dałam rady przeczytać książki w całości, więc to nie jest recenzja. Mimo wszystko postaram się zebrać wszystkie argumenty, które przemówiły za tym by przedwcześnie zakończyć swoją przygodę z powieścią Meyer.

1. Fabuła: Nigdy wcześniej nie spotkałam się z tak bardzo przewidywalną fabułą jak w „Zaćmieniu”. Nie będę Wam tu jej streszczać. Przyczepię się jedynie do egoizmu Belli. Skoro dziewczyna tak bardzo kochała Edwarda i uważała go za spełnienie wszystkich swoich marzeń, to dlaczego w tym samym czasie szlajała się z Jacobem? Z drugiej strony czytając książkę miałam wrażenie, że Bella jest z Edwardem tylko i wyłącznie z powodu jego niesamowitego wyglądu. Jej miłosne rozterki są okropnie drażniące, a wątek Victorii bardzo schematyczny i banalny (jak wszystko w tej książce).

2. Bohaterowie: Żaden z bohaterów „Zaćmienia” nie przypadł mi do gustu. Szczególnie wiecznie użalająca się nad sobą Bella mocno działała mi na nerwy. Rywalizacja Jacoba i Edwarda była moim zdaniem strasznie nierealistyczna i przesadzona. Śmieszą mnie również „problemy” wampirów. W pewnym momencie Alice żałuje, że nie miała okazji przejechać się swoim nowym porsche. Ohh, tak bardzo ją rozumiem…

3. Dialogi: Płytkie, bezsensowne, powtarzalne, mdłe, przewidywalne, nudne, banalne, ale również lekkie, co może spodobać się mało wymagającym czytelnikom.

4. Kiepsko napisana: Nie każdy powinien zabierać się do pisania książek. Myślę, że do tej grupy ludzi można zaliczyć panią Meyer, która po prostu nie ma do tego talentu. Tak jak w muzyce mamy mało ambitnych artystów, tak w literaturze mamy Stephenie Meyer. Widocznie jest zapotrzebowanie na takich pisarzy. Ciekawy jest dla mnie fakt, iż większość fan-fictionów „Zmierzchu”, które przeczytałam były zdecydowanie ciekawsze niż oryginalna powieść.

5. Fantastyka: Świecący wampir?! Bitch, Please…

6. Klimat: Śmieszy mnie nazywanie „Zmierzchu” horrorem. Przez całą moją przygodą ze „Zmierzchem” ani razu nie czułam dreszczyku emocji. Nie wiem czy „Zmierzch” byłby wstanie kogokolwiek wystraszyć. Ja jedynie boję się o swoje zdrowie psychiczne.

Nie miałam ochoty czytać czegoś, co tak bardzo mi się nie podobało. Nie sądzę, bym kiedykolwiek wróciła do tej serii. Pewnie zastanawiacie się co jest lepsze: książka czy film. Odpowiedź jest prostsza niż Wam się wydaje – NIC. Sagę Zmierzch zostawcie jej fanom i innym masochistom. Całej reszcie stanowczo odradzam.

Moja ocena: 1,5/10

Piosenka pojawia się w napisach końcowych filmu „Wampiry i Świry”, który we wspaniały sposób wyśmiewa wady Sagi Zmierzch.

OGŁOSZENIA: W poprzedniej notce informowałam Was o czyszczeniu nieaktywnych blogów z listy informowanych. Usuwanie dobiegło już końca. Jeśli omyłkowo usunęłam niewłaściwy blog to poinformujcie mnie o tym. Lista TUTAJ. W ostatnim czasie na blogu NAMUZOWANI ukazały się recenzje piosenek takich artystów jak Cheryl, Katy Perry i Pink. Serdecznie zapraszam. Bardzo proszę o informowanie mnie o nowych notkach w dziale SPAM. Wszystkie komentarze z informacją o nowościach, które nie znajdują się tam gdzie być powinny są USUWANE, a notek na takich blogach po prostu nie czytam. Jeśli ktoś będzie notorycznie umieszczał informacje pod najnowszymi notkami to jego blog zostanie usunięty z listy informowanych, a on sam zostanie ZABLOKOWANY.