Początek?

Witajcie. Nawet nie wiecie jaka radość przepełnia mnie gdy to piszę. Niby zwykłe „Witajcie”, a daje tyle radości, wracają wspomnienia i chęć do blogowania. Tak jak zapowiadałam – wróciłam i pisać będę, lecz nie na True-Villain, a na moim drugim blogu NAMUZOWANI. Chciałabym teraz poświęcić się jedynie muzyce i pisaniu o niej, w związku z tym czeka Was większa dawka muzyki i moich recenzji. Jesteście chętni?
Jeśli tak to już teraz zapraszam Was pod adres namuzowani.blog.onet.pl, gdzie czeka na Was pierwsza recenzja po przerwie.

Pozdrawiam! ;*

KONIEC

Nie ma sensu pisać powodów bo i tak pewnie jeszcze kiedyś wrócę. Będę odwiedzać niektóre Wasze blogi, głównie te muzyczne, więc jeśli macie życzenie to możecie mnie dalej informować, ale nie musicie zaprzątać sobie tym głowy. Na True-Villain będę jeszcze wchodzić, może będę zmieniać TOP piosenek i POLECANE. Nie wiem…

Znajdziecie mnie na moim Last.Fm. Do zobaczenia.

TOP 3 – Moje ulubione piosenki hip-hopowe

Witajcie.
Na potrzeby dzisiejszej notki stworzyłam ranking moich ulubionych piosenek hip-hopowych. Nie było to trudne zadanie z uwagi na to, iż gatunek ten nie należy do moich ulubionych. Mimo to jest na tym świecie kilka hip-hopowych perełek, który miały mniejszy lub większy wpływ na mój gust muzyczny i światopogląd.

3. Macklemore & Ryan Lewis – Wing$

Macklemore jest amerykańskim raperem współpracującym z producentem Ryanem Lewisem. W 2012 roku wspólnymi siłami udało im się nagrać album „The Heist”, z którego piosenki takie jak „Thrift Shop” czy „Can’t Hold Us” odniosły ogromny sukces komercyjny na całym świecie. Znacznie mniej znanym utworem jest „Wing$”, a szkoda, bo moim zdaniem piosenka jest niesamowita.
Jej temat wydaje się absurdalny, ponieważ dotyczy on butów. Tak naprawdę utwór opowiada o problemach współczesnego świata nastawionego głównie na konsumpcjonizm. Macklemore brzmi tutaj bardzo przekonywająco, w niektórych momentach prawie krzyczy. Rapuje w sposób niesamowicie emocjonalny i podniosły. Ponadto w refrenie występuje chórek dziecięcy. Nadaje on utworowi pewnego rodzaju autentyczności.
W klipie do piosenki raper za pomocą retrospekcji opowiada historię opisaną w piosence. Mamy więc ukazaną chęć popisania się przed rówieśnikami, a w efekcie ich zazdrość. Można by powiedzieć, że teledysk jest jedną, wielką reklamą butów, ale mnie to wcale nie przeszkadza w jego odbiorze. Utwór jest niesamowity, klip wcale nie gorszy. Bez wątpienia godna pozycja do mojego rankingu.

2. The Black Eyed Peas – Where Is The Love?

Black Eyed Peas to amerykańska grupa hip-hopowa. Gdy do ekipy „groszków” w 2003 roku dołączyła niejaka Fergie, byli oni po prostu skazani na sukces. Tak też się stało po wydaniu płyty „Elephunk”, na której znalazł się świetny utwór „Where is the Love?”. Do współpracy przy nim został zaproszony Justin Timberlake.
Piosenka ta całkowicie zmieniła mój światopogląd. Członkowie Black Eyed Peas pytają, gdzie jest miłość. Potępiają rasizm, konflikty zbrojne, terroryzm i wszechobecną nienawiść. Chcą nakłonić nas do głębszych przemyśleń na temat współczesnego świata. Will.i.am w utworze zwraca się do swojej mamy. Możliwe jest jednak to, że nie chodzi tu o rodzoną matkę lecz o matkę Ziemię. Tekst piosenki jest przemyślany i uczy szacunku do innych ludzi. Ponadto może nakłaniać nas do działań na rzecz naszego wspólnego dobra.
Najbardziej rzucającym się w oczy elementem w teledysku jest oczywiście znak zapytania. Symbol pojawia się na plakatach, murach, samochodach, billboardach, a nawet na banknotach. Najbardziej jednak zainteresował mnie znak zapytania wycięty w zbożu. Czyżby te wszystkie ślady na polach to sprawka Black Eyed Peas, a nie UFO?
W teledysku zespół jeździ czarną furgonetka. Widzimy także wiele dzieci biegnących za samochodem i śpiewających. Apl.de.ap tłumaczy się przed nieugiętym policjantem, a Fergie biega po mieście i roznosi ulotki. To zdecydowanie jeden z ich lepszych klipów.

1. Eminem – Lose Yourself

Eminem, inaczej Marshall Bruce Mathers III, jest uznawany za jednego z najlepszych raperów na świecie. Członek grupy hip-hopowej D12, 13-krotny zdobywca nagrody Grammy oraz Oscara za utwór „Lose Yourself”, pochodzący ze ścieżki dźwiękowej do filmu „8 Mila„, w którym Eminem zagrał główną rolę.
„Lose Yourself” jest jedynym utworem hip-hopowym, który kiedykolwiek został nagrodzony Oscarem i przez długi czas był numerem 1 na listach przebojów. W 2004 roku zyskał 166 miejsce na liście 500 najlepszych utworów wszech czasów.
Eminem opisuje w nim swoje życie oraz pasję do muzyki. Wie, że tylko dzięki niej może się wybić. Motyw gitarowy występujący w piosence jest bardzo wyraźny i świetnie pasuje do całości.
Teledysk – tak jak i sama piosenka – pochodzi z filmu „8 Mila”, o którym wspominałam już wcześniej. Co ciekawe, film jest inspirowany biografią samego Eminema, co może być gratką dla wielu jego fanów.
W teledysku przeważają fragmenty poszczególnych scen z filmu. Oprócz nich możemy zobaczyć również Eminema, rapującego na ulicy.
Z olbrzymią pewnością stwierdzam, iż „Lose Yourself” jest najlepszym utworem hip-hopowym jaki kiedykolwiek powstał, zaś sam Eminem jest królem rapu.

A Wy która z wybranych przeze mnie piosenek uważacie za najlepszą? Piszcie!

W skrócie o Alice: Madness Returns

Witajcie.
Zgodnie z obietnicą w dzisiejszej notce pokrótce opiszę Wam moją ulubioną grę – Alice: Madness Returns.

Czym jest Alice: Madness Returns?
Alice: Madness Returns jest grą komputerowa z gatunku przygodowych gier akcji wyprodukowaną przez studio Spicy Horse oraz wydaną przez firmę Electronic Arts (tak, skopiowałam to z wikipedii). Gra jest sequelem wydanej w 2000 roku gry American McGee’s Alice.

O co w tym wszystkim chodzi?
W grze wcielamy się w psychicznie chorą Alice Liddell, która obwiniając się za spowodowanie śmierci swojej rodziny ucieka do Krainy Czarów, która podobnie jak psychika 19-nasto letniej dziewczyny okazuje się być całkowicie zniszczona. Zadaniem Alice jest odkrycie prawdy o zabójstwie rodziny, a następnie dokonanie zemsty.

Co mogę robić jako Alice?
Jako, że gra jest połączeniem platformówki z grą akcji naszym głównym zadaniem jest eksplorowanie niezwykłych krain. W trakcie rozgrywki skaczemy po wielu platformach, uruchamiamy przeróżne mechanizmy, ale przede wszystkim pokonujemy przeciwników. Alice może posługiwać się kilkoma rodzajami broni. W grze mamy do dyspozycji m. in. zakrwawiony nóż kuchenny, ogromny topór oraz… pieprzniczkę służąca za karabin maszynowy. Oprócz tego Alice może używać swoich specjalnych umiejętności dostępnych jedynie w Krainie Czarów. Należą do nich m.in zmniejszanie i zwiększanie swoich rozmiarów. Moją ulubioną zdolnością jest tzw. Histeria. Kiedy Alice wchodzi w Histerię, krzyczy, wysyłając śmiertelne fale dźwiękowe. Kraina Czarów jest cała szara, a Alice sama nabiera nadludzką siłę i tymczasową niezwyciężoność. Skóra Alice jest w kolorze białym. Jej oczy są czerwone, wypływa z nich krew, podobnie jak z ust. Jej ręce i sukienka są poplamione krwią. Brzmi kusząco, prawda?

Czy to oznacza, że Alice jest horrorem?
Alice: Madness Returns jest grą o bardzo mrocznym i chwilami strasznym klimacie. Chore wizje świata potrafią naprawdę przerazić. Przykładowo jako jeden z dziwnych obrazów podam scenę w której Alicja płynie z królikiem w łódce, jednak chwile później naszemu puszystemu przyjacielowi eksploduje głowa z której tryska czarna maź. Woda zaczyna czernieć i pływają w niej niemowlęce kończyny.

Jak prezentuje się Alice?
Alice: Madness Returns jest wykonana niezwykle dokładnie. Graficznie gra prezentuje się bardzo dobrze – poziomy są zaprojektowane naprawdę przepięknie, a sama Alice wygląda jak żywa. Muzycznie sprawa wygląda równie dobrze. Muzykę do gry skomponowali i wykonali Jason Tai i Marshall Crutcher. Jedna piosenka została nagrana przez Chrisa Vrennę, który stworzył w całości muzykę do pierwszej części gry. Nie będę sobą jeśli nie wspomnę o tym, że pan Chris jest klawiszowcem w zespole Marilyn Manson. Podsumowując muzyka w grze jest bardzo klimatyczna i równie porąbana co cała gra.

Dla kogo przeznaczony jest ten produkt?
Alice: Madness Returns to gra dla ludzi kochających mroczne i chore klimaty będące połączeniem twórczości Tima Burtona z teledyskami Marilyna Mansona. Pamiętajcie jeszcze, że gra jest przeznaczona dla osób pełnoletnich.

A taką mam tapetę na komputerze:

Nieźle się rozpisałam, a miał być tylko skrót…