TOP 3 – Moje ulubione piosenki hip-hopowe

Witajcie.
Na potrzeby dzisiejszej notki stworzyłam ranking moich ulubionych piosenek hip-hopowych. Nie było to trudne zadanie z uwagi na to, iż gatunek ten nie należy do moich ulubionych. Mimo to jest na tym świecie kilka hip-hopowych perełek, który miały mniejszy lub większy wpływ na mój gust muzyczny i światopogląd.

3. Macklemore & Ryan Lewis – Wing$

Macklemore jest amerykańskim raperem współpracującym z producentem Ryanem Lewisem. W 2012 roku wspólnymi siłami udało im się nagrać album „The Heist”, z którego piosenki takie jak „Thrift Shop” czy „Can’t Hold Us” odniosły ogromny sukces komercyjny na całym świecie. Znacznie mniej znanym utworem jest „Wing$”, a szkoda, bo moim zdaniem piosenka jest niesamowita.
Jej temat wydaje się absurdalny, ponieważ dotyczy on butów. Tak naprawdę utwór opowiada o problemach współczesnego świata nastawionego głównie na konsumpcjonizm. Macklemore brzmi tutaj bardzo przekonywająco, w niektórych momentach prawie krzyczy. Rapuje w sposób niesamowicie emocjonalny i podniosły. Ponadto w refrenie występuje chórek dziecięcy. Nadaje on utworowi pewnego rodzaju autentyczności.
W klipie do piosenki raper za pomocą retrospekcji opowiada historię opisaną w piosence. Mamy więc ukazaną chęć popisania się przed rówieśnikami, a w efekcie ich zazdrość. Można by powiedzieć, że teledysk jest jedną, wielką reklamą butów, ale mnie to wcale nie przeszkadza w jego odbiorze. Utwór jest niesamowity, klip wcale nie gorszy. Bez wątpienia godna pozycja do mojego rankingu.

2. The Black Eyed Peas – Where Is The Love?

Black Eyed Peas to amerykańska grupa hip-hopowa. Gdy do ekipy „groszków” w 2003 roku dołączyła niejaka Fergie, byli oni po prostu skazani na sukces. Tak też się stało po wydaniu płyty „Elephunk”, na której znalazł się świetny utwór „Where is the Love?”. Do współpracy przy nim został zaproszony Justin Timberlake.
Piosenka ta całkowicie zmieniła mój światopogląd. Członkowie Black Eyed Peas pytają, gdzie jest miłość. Potępiają rasizm, konflikty zbrojne, terroryzm i wszechobecną nienawiść. Chcą nakłonić nas do głębszych przemyśleń na temat współczesnego świata. Will.i.am w utworze zwraca się do swojej mamy. Możliwe jest jednak to, że nie chodzi tu o rodzoną matkę lecz o matkę Ziemię. Tekst piosenki jest przemyślany i uczy szacunku do innych ludzi. Ponadto może nakłaniać nas do działań na rzecz naszego wspólnego dobra.
Najbardziej rzucającym się w oczy elementem w teledysku jest oczywiście znak zapytania. Symbol pojawia się na plakatach, murach, samochodach, billboardach, a nawet na banknotach. Najbardziej jednak zainteresował mnie znak zapytania wycięty w zbożu. Czyżby te wszystkie ślady na polach to sprawka Black Eyed Peas, a nie UFO?
W teledysku zespół jeździ czarną furgonetka. Widzimy także wiele dzieci biegnących za samochodem i śpiewających. Apl.de.ap tłumaczy się przed nieugiętym policjantem, a Fergie biega po mieście i roznosi ulotki. To zdecydowanie jeden z ich lepszych klipów.

1. Eminem – Lose Yourself

Eminem, inaczej Marshall Bruce Mathers III, jest uznawany za jednego z najlepszych raperów na świecie. Członek grupy hip-hopowej D12, 13-krotny zdobywca nagrody Grammy oraz Oscara za utwór „Lose Yourself”, pochodzący ze ścieżki dźwiękowej do filmu „8 Mila„, w którym Eminem zagrał główną rolę.
„Lose Yourself” jest jedynym utworem hip-hopowym, który kiedykolwiek został nagrodzony Oscarem i przez długi czas był numerem 1 na listach przebojów. W 2004 roku zyskał 166 miejsce na liście 500 najlepszych utworów wszech czasów.
Eminem opisuje w nim swoje życie oraz pasję do muzyki. Wie, że tylko dzięki niej może się wybić. Motyw gitarowy występujący w piosence jest bardzo wyraźny i świetnie pasuje do całości.
Teledysk – tak jak i sama piosenka – pochodzi z filmu „8 Mila”, o którym wspominałam już wcześniej. Co ciekawe, film jest inspirowany biografią samego Eminema, co może być gratką dla wielu jego fanów.
W teledysku przeważają fragmenty poszczególnych scen z filmu. Oprócz nich możemy zobaczyć również Eminema, rapującego na ulicy.
Z olbrzymią pewnością stwierdzam, iż „Lose Yourself” jest najlepszym utworem hip-hopowym jaki kiedykolwiek powstał, zaś sam Eminem jest królem rapu.

A Wy która z wybranych przeze mnie piosenek uważacie za najlepszą? Piszcie!

Macklemore & Ryan Lewis – The Heist

Witajcie. Czas rozliczyć się z nagród konkursowych. Dzisiejsza recenzja została zamówiona przez Patrycję – zwyciężczynię konkursu „Poszukiwacze Pytań„.

1. Ten Thousand Hours
2. Can’t Hold Us
3. Thrift Shop
4. Thin Line
5. Same Love
6. Make The Money
7. Neon Cathedral
8. Bombom
9. White Walls
10. Jimmy Iovine
11. Wing$
12. A Wake
13. Gold
14. Starting Over
15. Cowboy Boots

Co o hip-hopie może wiedzieć fanka takich zespołów jak Marilyn Manson czy Rammstein? Zapewne większość z Was na to pytanie odpowie „nic”. Prawdą jest, że od kilku lat największą rolę w moim muzycznym światku odgrywa rock i metal. Wcześniej jednak słuchałam wiele rapu. Dzisiaj moja fascynacja tym gatunkiem powraca za sprawą znakomitego albumu „The Heist” duetu Macklomore & Ryan Lewis.
Piosenki z „The Heist” podbijają świat i wszelkie listy przebojów. Gdy piszę tę recenzję, utwór „Thrift Shop” zajmuje pierwsze miejsce na liście przebojów YouTube, kończąc tym samym erę panowania „Gangnam Style”. Uff… dzięki Bogu! Nie myślcie jednak, że to płyta nastawiona wyłącznie na zyski. To prawdziwy unikat w świecie rapu. Jeśli szukacie tu odmóżdżającego bitu i tekstu o gołych laskach na melanżu to mocno się zawiedziecie.

Płytę otwiera zachęcające do działania i pracowania nad sobą „Ten Thousand Hours”. To piosenka o kojącym refrenie, której przyjemnie się słucha. Po spokojnym wstępie otrzymujemy zdecydowanie żywsze „Can’t Hold Us”. Początkowo nie podobał mi się refren w wykonaniu Ray’a Daltona. Teraz uważam, że to jedna z lepszych kompozycji na krążku, a bogate instrumentarium dodaje smaczku całości. Wspomniane wcześniej „Thrift Shop” to hymn pochwalny na cześć lumpeksów. Piosenka ma niesamowicie inteligentne przesłanie, które nie od razu widać. Ponadto utwór świetnie nadaje się na imprezy. Ma niesamowity bit, który tylko zachęca do bujania się.
Macklemore ma sporo do przekazania. Obserwuje świat, który go otacza i wyciąga trafne wnioski. Nie musicie się z nim zgadzać, wystarczy jedynie posłuchać co ma do powiedzenia. Na „The Heist” opowiada o miłości i uczuciach („Thin Line”), nałogach („Starting Over”) czy sprawach religii i wiary („Neon Cathedral”). Ma swoje zdanie na temat homoseksualizmu, które wyraził w „Same Love”. To bardzo subtelny utwór z magicznym refrenem w wykonaniu młodziutkiej Mary Lambert.
Prawdziwymi perełkami tego albumu są dla mnie „Wing$” i „A Wake”. Pierwszy z utworów to niezwykle emocjonująca i wzruszająca opowieść o butach. Macklemore brzmi tu niesamowicie przekonująco. Ciekawie brzmi również występujący tu chórek dziecięcy. „A Wake” ma wszystko to co powinien mieć utwór idealny – inteligentny tekst z przesłaniem, świetny podkład i urzekający refren.

Rap to nie tylko dobry tekst, ale również chwytliwy podkład, za który na „The Heist” odpowiada Ryan Lewis. Artyście udało się stworzyć na płycie niesamowity klimat. Pomogło mu w tym bogate instrumentarium. Muzyka jest na naprawdę wysokim poziomie i wyróżnia się na tle współczesnego rapu swoją subtelnością i wrażliwością. Na „The Heist” znajdziemy również całkowicie instrumentalny kawałek o tytule „Bombom”. Majstersztyk.
Album zamyka „Cowboy Boots”. Początkowo myślałam, że ten utwór to jakiś żart. To piosenka inspirowana country, którego nie znoszę. Zwrotki są jeszcze do przebrnięcia, ale refren i występujący tu chórek przyprawia mnie o mdłości. Na szczęście album ten jest tak genialny, że jedno małe potknięcie nie uwłaszcza jego wspaniałości.
„The Heist” to przede wszystkim mądry album, a takiego duetu ze świecą by szukać. To album pełen autentyzmu i muzycznej szczerości. Bez powielania schematów i monotonności. Macklemore podzielił się ze słuchaczami swym doświadczeniem i przemyśleniami, do których Ryan Lewis stworzył inteligentne, tworzące spójną całość z tekstem brzmienie. W czasach, kiedy większość raperów pisze tylko o imprezach i gorących dziewczynach, tak niebanalna i inteligentna muzyka zmusza do zastanowienia. Płyty słucha się bardzo przyjemnie, nie zważając na upływający czas. True Villain poleca.

Najlepsze: Ten Thousand Hours, Can’t Hold Us, Thrift Shop, Same Love, Wing$, A Wake
Najgorsze: Cowboy Boots

Moja ocena: 9,5/10

Polecam najnowszą płytę Eweliny Lisowskiej! TU możecie posłuchać ją całą jeszcze przed oficjalną premierą. Moim zdaniem płyta stoi na wysokim poziomie i zdecydowanie przewyższa EPkę Lisowskiej.