Biała Śpiączka

Witajcie.
Na początku tej notki chciałabym podziękować wszystkim za życzenia urodzinowe, również te spóźnione. W dzisiejszym krótkim wpisie chciałam podzielić się z Wami jedynie świetną piosenką, która od wczoraj cały czas chodzi mi po głowie. Mowa o „Coma White” Marilyna Mansona. Wczoraj miałam chwile słabości, ale gdy wróciłam ze szkoły to włączyłam tę piosenkę i najzwyczajniej w świecie zaczęłam płakać. Ryczałam, a w tle słyszałam tylko muzykę i nic więcej się dla mnie w tej chwili nie liczyło. Trwało to jakoś do wieczora, ale gdy skończyłam, to byłam odmieniona. Smutki odeszły i kolejny raz przekonałam się o magicznej sile muzyki. Tym, co tak urzekło mnie w tym utworze, jest przede wszystkim inteligentny i życiowy tekst zaśpiewany w niezwykle wzruszający sposób i niesamowita muzyka, która w połączeniu ze zjawiskowym teledyskiem tworzy kompletną całość. Piosenka została uznana przez krytyków jako najlepszy utwór Mansona. Ja potrzebowałam wielu miesięcy, by przekonać się do tej piosenki, ale teraz wiem, że „Coma White” będzie jeszcze długo towarzyszyła mi w trudnej wędrówce przez życie. Gdy skończyłam już słuchanie, obejrzałam film „Forrest Gump”, który wzruszył mnie równie mocno jak wspominany wcześniej kawałek.
To był płaczliwy dzień, ale teraz cała złość ze mnie uszła. Nadal jest mi smutno i chwilami mam ochotę się zabić, jednak nie ma już we mnie tej wszechobecnej nienawiści i frustracji. Wyciszyłam się.

Nie ma sensu wklejać całego tekstu piosenki, ale znajdziecie go TUTAJ.

Wersja oryginalna:

Wersja akustyczna, która moim zdaniem jest jeszcze bardziej emocjonalna od oryginału:

Marilyn Manson – Notka specjalna

Witajcie! Dzisiaj notka specjalna. Miłego czytania.

W przemyśle muzycznym można spotkać wielu wyrazistych artystów słynących ze swojego specyficznego wizerunku. Jedną z takich postaci jest Marilyn Manson. To właśnie niemu poświęcę całą tę notkę próbując nieco przybliżyć Wam jego postać. Nie bez powodu pojawia się ona tego dnia. To właśnie dzisiaj Brian Hugh Warner, bo tak brzmi jego prawdziwe imię i nazwisko obchodzi swoje 44-te urodziny. Wszystkiego najlepszego Brian!

Marilyn Manson zasłynął głównie dzięki szokowaniu. Artysta od lat prezentuje nam swój kontrowersyjny wizerunek sceniczny, przez co wiele osób skreśla go od razu na starcie. Często udowadniam tym ludziom jak bardzo się mylą. Owszem, jego klipy, stroje i cała reszta mogą być szokujące, ale tu przecież chodzi o przyciągnięcie odbiorcy. Marilyn nie robi tego tylko i wyłącznie dla pieniędzy. To już taka jakby tradycja. Dzięki swemu wizerunkowi jest rozpoznawalny na całym świecie, a przy tym może wyrazić samego siebie. Moim zdaniem jest to najważniejsze. Przede wszystkim należy zastanowić się nad głębokim i trudnym przekazem. To właśnie przekaz jest w tym wszystkim najważniejszy.

Muzyka Marilyna, teledyski i wizerunek tworzą koncepcyjną całość. Wszystko jest tu jednakowo ważne i idealnie dopracowane. Każda jego płyta różni się od poprzedniej i przedstawia inną historię. Przykładowo „Portrait of an American Family” opowiada w szczery sposób o problemach i głupocie amerykańskiej społeczności. Manson takimi płytami jak „Antichrist Superstar” na stałe zapisał się w historii rocka i metalu. To dziś klasyka, a sam artysta jest rozpoznawalny na całym świecie.

Warstwa tekstowa odgrywa w muzyce Marilyna bardzo ważną funkcję. Teksty choć do najłatwiejszych nie należą niosą sobą ogromne przesłanie. Niektóre są chaotyczne i niejasne, ale może właśnie to daje szansę, by lepiej je zrozumieć i przeżyć je w sposób osobisty, bo tak naprawdę wiele z nich mówi nam o nas samych. W tekstach Marilyna Mansona zdarza się, że rzeczywistość ukazywana jest w krzywym zwierciadle, a obok mroku i śmierci często kontrastują takie tematy jak miłość i dorastanie.  Dużo tu różnych nawiązań do religii i polityki. To naprawdę mądre teksty i mogę Was tylko zachęcić do ich poznania.

Zespół to nie tylko teksty i wizerunek. To także muzyka, która w przypadku Briana i jego kolegów jest niesamowita i na długo zapada w pamięć. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Mamy więc ciężki industrialny metal, spokojne ballady, psychodeliczne dźwięki jakby żywcem wyjęte z horroru i jego, Marilyna, niezwykle utalentowanego wokalnie artystę, który potrafić wcielić się w wiele postaci, a swym głosem budować takie emocje jak strach, empatię czy nienawiść. Niektórzy pomyślą, że to tylko „darcie ryja”, ale dla mnie to coś więcej. Coś w czym można bezgranicznie się zakochać.

Ciekawostki:

-Ma polskie pochodzenie ze strony ojca.
-Kolekcjonuje medyczne protezy (rąk, nóg, oczu itp.)
-Pseudonim Marilyn Manson jest żywym dowodem na to, że przeciwieństwa się przyciągają. Składa się on z dwóch odmiennych stron charakteru. Imię Marilyn kojarzone jest z pięknem i wrażliwością od imienia słynnej Marilyn Monroe. Nazwisko zaś, według którego większość rasy ludzkiej go porównuje, pochodzi od seryjnego mordercy, usposobienia zła. Jest nim Charlie Manson, przywódca sekty.
-Jest honorowym kapłanem Kościoła Szatana, jednak nie praktykuje swojej funkcji, lecz jedynie uważa ją za oznakę szacunku.
-Brian Warner jako dziecko uczęszczał do rygorystycznej szkoły katolickiej.
-W wolnych chwilach maluje, a jego obrazy można zobaczyć na wielu wystawach.
-Podczas studiów pracował jako dziennikarz muzyczny.
-Artysta był jakiś czas w związku małżeńskim z aktorką Ditą Von Teese.
-Podczas jednego z koncertów podpalił swojego perkusistę.
-Marilyn Manson to nie tylko pseudonim artystyczny samego Briana, ale także nazwa jego zespołu.

A to już moje własne obserwacje: Większość jego partnerek zajmowała się prostytucją lub graniem w filmach pornograficznych. Plotką jest, że Marilyn wyciął sobie wolne żebra. Marilyn nie jest też narkomanem, mimo, że próbował w swym życiu naprawdę wiele narkotyków.

Więcej ciekawostek z życia Briana poznacie czytając biografię artysty pt.: „Trudna Droga Z Piekła”. Polecam fanom i osobom nieznającym jego osoby. Osobiście po przeczytaniu byłam nieco zaszokowana, lecz książka jest bardzo mądra i odpowiada na wiele trudnych pytań, nie tylko dotyczących Mansona.

Moja przygoda z Marilynem Mansonem zaczęła się od piosenki „No Reflection”, którą usłyszałam pierwszy raz dzięki recenzji Innej z MiReseny. Dziękuję! ;* Już wcześniej wiedziałam, że Marilyn jest bardzo kontrowersyjną osobą, jednak nie znałam jego muzyki. „No Reflection” zachęciło mnie do przesłuchania innych piosenek zespołu. Z dnia na dzień coraz bardziej wgłębiałam się w dyskografię MM, poznając coraz to lepsze utwory. Dzisiaj już nie wyobrażam sobie dnia bez muzyki Marilyna. Mogę powiedzieć, że Brian zmienił moje życie.

Recenzje:


Marilyn Manson – No Reflection

TU POSŁUCHASZ

Ogólne informacje o piosence:
Wykonawca: Marilyn Manson
Tytuł piosenki: No Reflection
Album: Born Villain
Rok: 2012
Gatunek: Industrialny rock, alternatywny metal
Czas trwania: 4:36

Piosenka jest niesamowicie przebojowa. Zapada na długo w ucho już od pierwszych dźwięków. Wszystko jest niezwykle przemyślane, spójne i pasuje do siebie w sposób niezastąpiony. Pełno tutaj znajomego, chropowatego i krzykliwego wokalu samego Mansona, jak również energicznych gitar, szybkiej i rytmicznej perkusji, jak również nuty elektroniki. Wokal jest dobrze zgrany ze wszystkimi innymi dźwiękami. W teledysku widzimy Marilyna w towarzystwie tańczących dziewczyn. Dziewczyny siedzą przy stole i piją tajemniczy napój po którym z ust ust wydziela się czarna wydzielina. Po chwili dziewczyny wpadają w szał i zaczynają wszystko niszczyć. Marilyn chce ocalić ostatnią dziewczynę przed zażyciem substancji, jednak na niewiele się to zdaje i dziewczyna kończy jak pozostałe, czyli najprawdopodobniej umiera. Według niektórych źródeł opętane dziewczyny są jego odbiciami, ale Marilyn nie wie, którego siebie najbardziej kocha. Postanawia ocalić chociaż jedno odbicie jednak się nie udaje. Zabija samego siebie. Piosenka jak i teledysk jest znakomita. To przebojowy utwór o mrocznym klimacie charakterystycznym dla Mansona. Potrafi umilić czas.

Moja ocena: 5/5

I kolejna recenzja…

Marilyn Manson – Sweet Dreams (Are Made of This)

TU POSŁUCHASZ

Ogólne informacje o piosence:
Wykonawca: Marilyn Manson
Tytuł piosenki: Sweet Dreams (Are Made of This)
Album: Smells Like Children
Rok: 1996
Gatunek: Metal alternatywny
Czas trwania: 4:53

Zacznę od tego iż jest to cover piosenki Eurythmics pod tym samym tytułem jednak od oryginału zdecydowanie się różni i w niektórych momentach ciężko poznać, że to cover. „Sweet Dreams” Marilyna Mansona jest fantastyczne. Ma klimat obok którego nie da się przejść obojętnie. Gdy się jej słucha, to aż przeraża. Pełno w niej niekonwencjonalnych i chorych dźwięków. Można nie lubić stylu czy zachowania lidera zespołu, ale nie można przejść obok tej piosenki obojętnie. To wyraźny manifest charyzmy, buntu, energii, determinacji i ambicji. Całości dopełnia teledysk, w którym mieszają się dziwne, trudne do zidentyfikowania obrazy, być może ukazujące okropieństwa, których nie można opisać. Pełno w nim dziwacznych kreatur, kalekich, niedoskonałych ludzi, ujęć protez i aparatur niczym z horroru. Mogłabym rozpisywać się o tym dziele w nieskończoność, ale po co? Lepiej usiąść wygodnie w fotelu i odjechać.

Moja ocena: 5/5

Wszystkiego najlepszego Marilyn! ;*

Król i królowa 2012 roku

Koniec roku to czas podsumowań. Szczególnie na blogach, gdzie tworzone są różnego rodzaju rankingi, plebiscyty etc. U mnie tego nie będzie. Nie mam głowy do takich spraw i szczerze wolałabym zająć się czymś bardziej twórczym niż pisaniem o tym co wszyscy.

Dzisiaj jedynie króciutka notka, w której symbolicznie nagrodzę króla i królową 2012 roku za podbicie mojego serca niesamowitą muzyką. Dziś nie wyobrażam sobie dnia bez tych dwojga. Przed państwem królowa i król 2012. Lana Del Rey i Marilyn Manson.

 

 

 

 

 

 

 

Pewnie ciężko będzie Wam w to uwierzyć, ale swego czasu krążyły nawet plotki o romansie tych dwojga. Niestety, jak to zwykle bywa były to pewnie tylko plotki. Szkoda, bo moim zdaniem stanowiliby razem niesamowicie ciekawą parę. Mogliby nawet razem coś nagrać, wyszłoby na pewno coś nieziemskiego.

A na koniec posłuchajcie „Titanium” w wykonaniu naszej królowej, ale królowej Dody.

Zdziwieni? Bo ja bardzo. Czekam na więcej takiej Dody.