Jestem szczęśliwa?

Czy mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwą osobą tylko dlatego, że jestem szalenie zakochana? Wydaję mi się, że tak. Co z tego, że inne aspekty mojego życia nie są idealne. Ważne, że mam osobę, przy której czuję, że mogę wszystko. I właśnie tak jest! Nie ograniczam się. Jestem sobą. Jestem szczęśliwa. Bardzo długo na to czekałam, ale czy aby na pewno zasłużyłam sobie na to? Wszystko inne może się walić, ale póki ona jest ze mną to jakoś to zniosę.

Napisałabym jakąś recenzję, ale szczerze to bardzo mi się nie chcę. Coraz mniej siedzę na komputerze, ale według mnie to bardzo dobrze. Może na wakacje wrócę do Was na dłużej, także na Namuzo. Póki co daję Wam tylko znak życia i zastanawiam się jak długo może potrwać moje szczęście. Jestem dziwna, martwię się tym, że jest dobrze. Ja po prostu nie przywykłam do takiego stanu rzeczy.

Do zobaczenia.

Komercjalizacja seksu

Witajcie.
Zainspirowana tym oto wpisem postanowiłam również wypowiedzieć się na ten kontrowersyjny temat, jakim jest komercjalizacja seksu. Nie od dziś wiadomo, że to seks sprzedaje się najlepiej. Pamiętacie Natalię Siwiec? Dziewczynę, którą przeszło rok temu okrzyknięto Miss Euro 2012. Natalia miała ładną buźkę i często eksponowała swoje ponętne ciało, co wystarczyło by szybko zyskać sławę. Aby zdobyć jeszcze większą popularność i jeszcze więcej pieniędzy młoda celebrytka rozebrała się kilka razy, w efekcie czego skutecznie powiększyła swój portfel. To tylko jeden z przykładów zdobycia sławy tzw. „gołą dupą”.
Dziś wszystko – od skierowanych do nastolatków reklam, przez filmy, aż po modę młodzieżową – atakuje seksualnym przekazem. Wszechobecna nagość i erotyka sprawia, że w umysłach młodych ludzi wykształca się pornograficzny obraz seksu. Pornograficzny, czyli mający niewiele wspólnego z rzeczywistością. Młodzież odbiera te obrazy jako normalne, z przekonaniem, że świat seksu tak właśnie wygląda. Seks będzie kojarzył im się jedynie z brutalnością mającą na celu wyładowanie emocji, sposobem na nowe doznania i dostarczeniem określonych bodźców.
Weźmy na tapetę teledysk Rihanny do piosenki „S&M”. Piosenkarka wije się w lateksowych ciuszkach i śpiewa „Seks w powietrzu, nie obchodzi mnie to, kocham ten zapach. Kije i kamienie mogą połamać mi kości, ale łańcuchy i bicze podniecają mnie. [...] O! Kocham to uczucie, które mi przynosisz, podniecasz mnie! To właśnie to, czego pragnęłam bo, dajesz mi to mocno. Spotkaj mnie w moim buduarze, spraw by moje ciało mówiło: ach, ach, ach! Lubię to! Lubię to!” Klip przedstawia sceny sado-maso, zabawy z dmuchana lalką czy dwuznaczne spożywanie banana przez wokalistkę. Prawie każda scena w tym teledysku przesiąknięta jest seksem! Czasem rodzice nawet nie wiedzą co ich pociechy oglądają w sieci czy telewizji. Zdarza się również, że rodzice nic nie robią sobie z tego typu teledysków, zezwalając dzieciom na oglądanie ich, nie zdając sobie jednocześnie sprawy z zagrożenia jakie sobą niosą.
Według badań pewnego profesora psychologii na Uniwersytecie Nowojorskim, aż 92% piosenek, które znajdują się na listach przebojów, zawiera teksty z seksualnymi odniesieniami. Naukowiec w każdym utworze naliczył średnio 10 zwrotów związanych z miłością fizyczną. Przodują piosenki śpiewane przez Rihannę i Katy Perry.

Seks już dawno przestał być postrzegany jako akt miłości pomiędzy dwojgiem ludzi. Moim zdaniem pornografizacja naszego życia zaciera różnice między seksem z miłości, a seksem mającym jedynie na celu wyładowanie napięcia seksualnego. Coraz bardziej zbliżamy się do poziomu zwierząt. Czy naprawdę tak musi być?
Mam nadzieję, że mój wpis zachęci Was do przemyśleń i chociaż część z Was weźmie sobie moja słowa do serca. Pozdrawiam i już teraz zapraszam Was na kolejną notkę.